• Wpisów:6
  • Średnio co: 217 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:31
  • Licznik odwiedzin:5 249 / 1525 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzień 5 - zaliczony!

I - 45 g musli / mleko 0,5 % /
II - xx
III - 1,5 kotleta mielonego / 3 łyżki ziemniaków
IV - 45 g musli / mleko 0,5 % /

PŁYNY:
- 2 litr wody,
- 2 kubki herbaty,

ĆWICZENIA:
- 600 pajacyków,
- cardio;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Dzień 4 - niezaliczony.

Nie ma co się pastwić, nie będę tego mocno przeżywać choć jestem zła. Lewa łydka boli mnie mocno szczególnie jak skaczę, niech to szlag, dlatego nie chciałam jej jeszcze nadwyrężać. Smaruję maścią i odchodzi, jutro na pewno będę ćwiczyć. Poza tym zjadłam dwa placki z mąki i nie mogę po prostu sobie zaliczyć tego dnia. Ale to nic, z każdej porażki trzeba wyciągać wnioski i iść dalej!

I - 40 g musli / mleko 0,5 %
II - nic
III - gotowana pierś kurczaka / 3 łyżki ziemniaków / 30 g surówki z czerwonej kapusty
IV - 75 g brokuła / łyżka jogurtu naturalnego / łyżka śmietany 12% (wrr, skończył się jogurt, a ja gapa za późno zauważyłam!!!)
V - 40 g musli / mleko 0,5 % / 2 placki mączne smażone

+ magnez x2
+ wit. B
+ wit. A
+ wit. B

PŁYNY:
ok. 1,5 l
+ skrzypokrzywa (włosomania )

ĆWICZENIA:
- brak


Dzisiejszym dniem na pewno nikogo nie zmotywuję i nikomu nie posłużę za przykład, ale ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle - będzie lepiej! Znalazłam taki motywator, że aż chciałam już ruszać ćwiczyć na jednej nodze, oto on:



Jeśli dam z siebie wszystko, jeśli będę trzymała zdrową dietę, systematycznie ćwiczyła, łącząc utratę wagi z poprawą kondycji, to być może kiedyś włożę na siebie takie cudeńsko! To byłaby dla mnie najpiękniejsza nagroda.
Drukuję, wieszam na ścianę i niech działa cuda!

Dziewczyny, trzymajcie się, nie poddawajcie i nie popełnijcie jutro moich błędów!
KEEP ON GOING!


  • awatar Find balance! :): @Katia ♛: oczywiście, a do tego jeszcze zaparcie :D
  • awatar Katia ♛: dasz radę ;) najważniejsze jest to, że się nie poddajesz i idziesz do przodu. determinacja jest kluczem do sukcesu, prawda? :) xoxo
  • awatar S i L e N c E: Super nie jest, ale tragedii też nie ma :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dzień 3 - zaliczony!

Znów zaskakujecie mnie komentarzami, dziękuję za wsparcie, jesteście niesamowite!

I - 45 g musli / mleko 0,5 % / 100 g serka wiejskiego

II - kotlet schabowy smażony / 3 łyżki ziemniaków / surówka z czerwonej kapusty

III - 75 g brokuła / jogurt naturalny

IV - 45 g musli / mleko 0, 5 %

V - surówka z czerwonej kapusty 30 g


PŁYNY:
- 2 szklanki herbaty,
- 2 x kawa (po jednej łyżeczce cukru, mleko 0,5%)
- skrzypokrzywa

ĆWICZENIA:
Bez ćwiczeń niestety bo zakwasy mnie powaliły. Łydki i dupsko mi odpada, smaruje się maścią końską, mam nadzieję, że będzie tylko lepiej bo takie przerywanie ćwiczeń to żadne ćwiczenia.

Motywacja mimo wszystko jest, jedzeniowo myślę, że ładnie więc uznałam, że dzień zaliczony. Gdybym mogła to bym poćwiczyła, więc tym bardziej. Próbowałam, ale nic z tego.

Mam nadzieję, że chociaż wy dałyście z siebie wszystko!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dzień 2 - zaliczony!

Ćwiczeniowo niestety kiepsko bo spotkały mnie zakwasy ... na tyłku. Jednak się nie poddałam ani w jedzeniu ani w aktywności. Maść końska i jedziemy do przodu

I - 30g musli / mleko 0,5 % / 1 marchew
II - 100 g serka wiejskiego
III - 2 naleśniki z podrobami / średni ogórek / jogurt naturalny
IV - galaretka cytrynowa / marchew x2
V - 40 g musli / mleko 0,5 % / jabłko
+ pół jabłka po ćwiczeniach

PŁYNY:
- ok 2 l wody,
- kawa (+łyżeczka cukru i mleko 0,5%)
- herbatka na trawienie
- skrzypokrzywa

+ magnez x2
+ wit. A
+ wit. B
+ wit. E

ĆWICZENIA:
- 614 pajacyków,

- Rozgrzewka z Natalią Gacką

- trening z tym panem. Dziś niestety tylko 30 minut zamiast 45 bo myślałam, że nie zdołam chodzić.

Wiem, że to dopiero drugi dzień i radość ze swoich poczynań może wyglądać śmiesznie, ale czuję, że dam radę. Jestem dumna, że mimo totalnego lenia i tych zakwasów zrobiłam cokolwiek, nawet jeśli tyle tylko. Czuję jak wracam na dobre tory, powolutku wraca do mnie dawna motywacja, a dodatkowo mam jeszcze niesamowitą radość z codzienności. Czuję każdą kostką ciała takie niesamowite uczucie kiedy wyobrażam sobie siebie w przyszłym roku na wakacjach już w rozmiarze sprzed dwóch lat! Spinamy pośladki i jedziemy!

  • awatar FATTY.: Cudownie Ci poszło :)
  • awatar Princess!~!: drugi dzień udany, więc jest co świętować ;D powodzenia w dalszej walce! ;)
  • awatar kari13: Świetnie ćwiczysz! :) Jesz też ładnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
START 17.10.14
dzień 1 - zaliczony ! )

Dziękuję za te miłe komentarze pod poprzednim wpisem, naprawdę mnie pobudowały. Widzę, że będę miała w was wsparcie, a to bardzo mnie cieszy. Na mnie także możecie liczyć!

I - jabłko / 35 g musli / mleko 0,5 % / 50 g serka wiejskiego
II - jabłko
III - 3 łyżki ziemniaków / karkówka gotowana / 2 małe ogórki / pół papryki
IV - jabłko / kawa + mleko 0,5 % + łyżeczka cukru
V - 35 g musli / 150 g serka wiejskiego / mleko 0,5 %

Płyny: będzie koło 3 l jednak samej wody ok. 1,5 l. Reszta to herbatka na trawienie, ziołowa, smakowa i ta właśnie rzeczona kawa.
Ciągle zapominam o piciu, potrafiłam nie pić nawet 7 godzin i teraz pilnuję się, żeby w szkole na każdej przerwie troszkę popić.

+ magnez x2
+ wit. A
+ wit. E
+ wit. B

ĆWICZENIA:
I - 800 pajacyków

II - napędza mnie do działania. Popatrzyłam na Gackę w tej rozgrzewce + w tv teledysk Cheryl Cole "I don't care" i motywacja wróciła.

III - ekstra zestaw, podoba mi się i napędza do ćwiczeń. Niby w rogu jest zegar co zawsze sprawiało, że czas mi się dłużył, ale tutaj nie ma po prostu czasu. Bardzo podoba mi się, że w trakcie i po intensywnych ćwiczeniach jest rozciąganie. Można uniknąć zakwasów

IV - to akurat mniej polecam. Ciągnął mi się strasznie niestety. Zrobiłam połowę.

V - 200 przysiadów

Popełniłam dziś mały grzeszek. Wchodzę do domu i napotykam się na siostrę, która niesie na talerzu ... kremówkę! I mówi do mnie "twoja jest w lodówce". Wyobraźcie sobie moją minę, oczy z orbit, ale rozsądek szybko pociągnął mnie za włosy i napluł do ucha. W efekcie wzięłam malutkiego gryzka i troszkę kremu. Ale mimo wszystko jestem i tak mega zadowolona z dzisiejszego dnia, naprawdę bo wiadomo, że początki nie sa ani łatwe, ani perfekcyjne. Silna wola buduje się z czasem. A tyle co ja tam skubnęłam to jak na mój apetyt i tak malutko Potem jak miałam na nią ochotę to zjadłam po kawce mega słodziutkie jabuszko. I już

Co do ćwiczeń to też jestem zadowolona, a na poczatek nie chcę przesadzać bo już raz musiałam chodzić jak stara babcia. Skatowałam sobie łydki. Myślę, że na pierwszy dzień to i tak dużo, a stopniowo będę sobie rozbudowywała czas ćwiczeń. Na razie ściągnęłam kilka nowych treningów i mam zamiar wypróbowywać je po kolei. W kolejce mam jeszcze:
- Ewa Chodakowska Extra Figura
- Ewa Chodakowska Model Look
- Gym Break tabata 3x4 workout

Teraz pozostała mi tylko WYTRWAŁOŚĆ i utrzymanie SYSTEMATYCZNOŚCI.
Keep going.
Trzymajcie kciuki nadal, ja za was trzymam!

Uznałam, że raz w tygodniu będę wypijała elektrolity. Myślałam o izotonikach, ale poczytałam i okazało się, że w trakcie odchudzania nie poleca się stosowania takich napojów. Więc sięgnę po takie, które wypija się po biegunce. Szaszetka na tydzień + codziennie dużo, dużo wody. Postaram się rozszerzyć do 2,5 l ale powolutku. Dzisiaj miałam wrażenie, że pęknę.

JESTEM DUMNAAAA!
Jak u was dziewczyny?

  • awatar Do It For Yourself. Only For Yourself...: Ćwiczysz bardzo dużo, więc możesz zwiększać bilans :)
  • awatar kari13: Omg ile Ty ćwiczysz :) Przy takiej aktywności jedz trochę więcej.
  • awatar Katia ♛: też jestem z Ciebie dumna ;) dobrze sobie radzisz. Model Look to fajny trening, tylko końcówki nie mogłam zrobić <ćwiczenia nie były dobre dla mojego kolana :(>. xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wracam dziewczyny. Uznałam, że do trzech razy sztuka. To właśnie ten trzeci raz, więc trzymajcie mocno kciuki, ja za siebie też będę.

HISTORIA:
Gubienie wagi chodziło za mną bardzo, bardzo długo. Zawsze było gdzieś pomiędzy wierszami, zawsze starałam się jakieś parę dni i znów powracałam do dawnych nawyków żywieniowych. Dopiero raz, prawie dwa lata temu zawzięłam się na tyle by zgubić 10 kg i z rozmiaru M/L spaść do S. Uwierzcie mi, że noszenie spodni rozmiaru 38 było dla mnie największą dumą w życiu. Niestety, a może i stety, dżinsowa euforia nakręciła mnie na tyle, że potrafiłam ćwiczyć po 3 godziny dziennie, jeśli nie 4 (wyobrażacie sobie jednego dnia zrobić 600 pajacyków, 400 przysiadów/brzuszków/brzuszków skośnych, Chodakowską turbo spalanie, 2 x mel b cardio, mel b nogi i mel b abs?) Zaniedbałam wszystko inne - liczyło się tylko gubienie. Nikłam w oczach, świadectwo z tamtego roku szkolnego przyprawiło mnie o rozpacz, a do moich drzwi zapukały w końcu zaburzenia odżywiania. Połknęły mój rozsądek, zaczęła się paniczna obawa przed wszystkim co przekraczało 200 kcal, a potem wszystkie wiemy gdzie to prowadzi. Mogłam praktycznie umrzeć przez wrzody żołądka, których się nabawiłam przez omijanie posiłków, niedojadanie i zajadanie głodu owocami. Kiedy trafiłam na badania usłyszałam "przyszłaś do nas w ostatniej chwili. Jeszcze kilka dni i nie wiadomo czy dojechałaby do ciebie na czas karetka." Jestem teraz pod stałą opieką gastrologa, która przy każdej wizycie przypomina mi, że mój żołądek wygląda jak "żołądek alkoholika z kilkuletnim stażem". Łykałam 4 antybiotyki na przemian, a jeden musiałam przyjmować pół roku. Osobiście nie polecam nikomu głodówek, naprawdę. Jestem żywym przykładem na to, że niewłaściwe odżywianie i omijanie jedzenia to UMARTWIANIE siebie samego. Od tamtego czasu inaczej patrzę na życie i bardziej szanuję siebie.
Długo po tym zdarzeniu pewna pingerowiczka, której bardzo dziękuję, uświadomiła mi, że mam z tym problem, jeszcze nie zaawansowany, ale już go mam. I zrobiłam coś, czego się bałam - utyłam. Pokonałam to cholerstwo, trzymając się z daleka od ćwiczeń i jedzenia, którego unikałam. Za każdym razem kiedy mózg mówił mi "nie jedz tego!" jadłam. I nauczyłam te wszystkie głosy, że to ja tu rządzę i to ja decyduję co jem. Co prawda nadal gdzieś czasem omijam lustra w domu, ale to przejściowe i z tym walczę - więc wygram.
Pewnie nie jest to inspirująca historia, pewnie nikogo nie przekona jeśli ktoś ją w ogóle przeczyta, ale jeśli choć jedna osoba zrezygnuje z głodówek na życzenie będę dumna.
Tutaj naprawdę nie zauważysz kiedy odchudzanie zamieni się w obsesję. Absurd? Kiedyś słysząc to też się śmiałam.

WYMIARY:
Biodra - 97 cm
Brzuch - 95 cm
Talia - 81 cm
Pod piersiami - 87 cm
Piersi - 97 cm
Biceps - 30 cm
Łydka - 39 cm
Tyłek - 103 cm
Udo - 59 cm
Udo w najgrubszym miejscu - 63 cm
(Mierzenie - 16 dnia każdego kolejnego miesiąca + ważenie)

CEL:
Start = 62 kg
I - 60 kg
II - 58 kg
III - 56 kg
IV - 54 kg
V - 52 kg
VI - 50 kg

MOTYWACJA:
- Moje lenistwo sprawiło, że realizacja jednego z moich marzeń zaśpiewała mi "nie". Od dzieciaka patrzę na siatkówkę maślanymi oczami. Kochany tata co weekend latał po kanałach sportowych (zostało mu to do dziś), więc patrzę na siatkówkę i gdzieś tam powoli miłość do niej zaczynała we mnie kiełkować. Zawsze ciekawiła mnie mniej, lub bardziej, od półtorej roku poczułam między tą dyscypliną, a sobą ogromną więź. Kiedyś grałam, ale wyszło to kiepsko bo trafiłam na takich wuefistów, że ich zajęcia były po porstu grą dla gry, bez nauki czegokolwiek. Zniechęcili mnie i dopiero rok temu znów chciałam wrócić do gry - nie mam gdzie. Przez takie "doświadczenie" AS powiedziało mi "nie". Ale się nie poddam i już. Doprowadzę się do porządku, nauczę się techniki albo na własną rękę, albo znajdę kogoś, kto mi w tym pomoże, ale się nie poddam. Ćwiczenia więc bardzo mi się przydzadzą do nabrania siły, formy i pozbycia się balastu.
- Dwa motywatory w postaci dżinsów, w których czułam się świetnie. Wlazę w nie, wlazę! I tata mnie jeszcze przeprosi, odda mi honor, który mi dzisiaj odebrał twierdząc, że nie zawezmę się po raz kolejny
- Dla swojego zdrowia bo muszę dbać o żołądek, a tylko porządne odżywianie pomoże mi doprowadzić go do porządku,
- Chcę czuć się dobrze ze sobą i swoim ciałem, nie mieć żadnych obiekcji do swoich wymiarów,
- Wyglądanie choć odrobinę lepiej doda mi odwagi,

Będę dzieliła się z wami swoją podróżą przez tą drogę do własnych marzeń. Podrzucę jakieś "tipsy", czasem przepisy. Zamiast liczyć kalorię, będę pisała tylko jadłospisy. Do tego ćwiczenia. Nie mogę jednak określić jak regularnie - codziennie, co dwa dni - bo wiadomo, że nie wszystko da się przewidzieć. Ale na pewno jeśli gdzieś się zgubię na jeden dzień, wszystkie zaległe dni ładnie spiszę bo poza pingerem prowadzę własny dzienniczek żywieniowy, także nic nie zaginie. Dziur nie będzie.

Ćwiczenia zaczęłam od malutkich ilości bo nie chcę zabić swoich nóg. Ostatnio jak przysoliłam to tydzień żyłam na maści końskiej bo ledwie chodziłam. Z czasem się rozkręcę

Będę was wspierała dziewczyny, liczę, że odwdzięczycie mi się tym samym. W razie gdyby - służę radą. JEDZIEMY!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›